"Tylko nie One..." lamentowałam w myślach, gdy na naszej drodze stanęła Riss i jej paczka. Dziewczyna była znana ze swojego wyglądu i wyjątkowo wrednego charakteru. Wysoka blondynka cała w samoopalaczu i błyszczących dodatkach, zagadała tym swoim piskliwym głosikiem:
- O! Oprowadzasz maluchy Michi.
- Riss śpieszy nam się, pogadamy później. - próbowałam ją zbyć.
- Maluszki idą na papu. - zapiszczała, a jej chórek wybuchnął śmiechem.
- "Maluszki?!" - powtórzył wściekle Yuu
Jego twarz była się purpurowa i stał wściekły z zaciśniętymi pięściami. Spojrzałam panicznie na Yumi i błagałam ją wzrokiem by powstrzymała brata. Yumi niechętnie złapała chłopaka za rękę.
- Tak - kręcąc długim palcem wskazała bliźniaka.
Gdy Yuu ruszył do przodu na twarzy Riss pojawił się strach. Wszyscy wstrzymali oddech, gdy nagle czyjeś długie ręce powstrzymały chłopaka. "Ufff... Masao", wysoki chłopak o fioletowych włosach stanął pomiędzy nimi.
- Spokojnie młody. - powiedział Mass
Riss nagle spoważniała i teatralnie przewróciwszy oczami podążyła dalej korytarzem bez słowa. Masao był jedyną osobą, którą darzyła szacunkiem ta żmija. Był o rok starszy, choć chodził z nami do klasy.
- Mogę się przyłączyć? Też idę w tamtą stronę. - Zapytał nas puszczając rękę z barku wściekłego Yuu, który wywiercał dziurę w plecach Riss.
<Yumi? Yuu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz