Działa mi na nerwy... ale w jakiś dziwny, pociągający sposób.
-Levi Silvershoot... plastyka i grafika... - powiedziałem cicho, patrząc na notatki.
-O, a co to? - spytał i nie dając mi ani chwili na reakcję wyrwał mi plik kartek z rąk. W tym samym momencie w moim plecaku coś zaczęło brzęczeć. Wyjąłem z mojej już poobijanej, starej kostki laptopa na którym były wypisane logi o aktywowanej wieży. "Kurwa... proszę, nie teraz!", pomyślałem robiąc wielkie oczy.
-Wszystko gra? Ej! Czekaj! - krzyknął za mną gdy nagle zerwałem się z miejsca i pobiegłem do fabryki. -Poczekaj!
-Uczepił się mnie... dobrze, że Yumi mnie uczyła... - mruknąłem i nagle wyprowadziłem kopniaka z półobrotu. Chłopak bez problemu złapał mnie za kostkę i uderzył mną o drzewo, a wszystkie notatki wyleciały w powietrze. Nie dam się zrobić w chuja. Odbiłem się od drzewa i zacząłem łapać kartki. "Raz... dwa... trzy... cztery... pięć... sześć?!", liczyłem w myślach i przerażony zauważyłem jak chłopak biegnie z ostatnią kartką w stronę fabryki.
-Oddawaj to sukinsynu! - krzyknąłem. Wbiegł do fabryki. "Mam go...", uśmiechnąłem się złowrogo. Ześlizgnąłem się po linie, a potem wsiadłem do windy.
-Levi, co się dzieje? Czemu nie ma cię na teście? - szeptał Yuu przez telefon.
-S.O.S... mamy przesrane. Wirus atakuje, a jakiś zjeb spierdolił mi z ostatnią częścią notatek... - powiedziałem patrząc jak drzwi od windy otwierają się. Wyszedłem z niej, a zza ściany rzucił się na mnie ten sam koleś. Stukot upadającego Samsunga poniósł się po fabryce.
-Levi? Levi! - słyszałem cichy głos Yuu w słuchawce. W tym momencie sytuacja była serio napięta. Przełknąłem głośno ślinę czując łzy zbierające się w kącikach oczu. Zabije mnie... zabije. Jego twarz była tak blisko... aż cud, że nie stykaliśmy się nosami. Nie miał groźnego spojrzenia, wręcz przeciwnie, ale to nie powstrzymywało mnie do szlochania i ronienia coraz większej ilości łez.
-Zostaw mnie... - mruknąłem cicho próbując bezwładnie ruszać rękoma blokowanymi przez chłopaka. Bez skutku. Superkomputer wyświetlił błąd. Momentalnie się zerwałem zrzucając z siebie chłopaka, szybko siadłem na fotel i włączyłem wiersz poleceń. Zamknąłem niepotrzebne okna i szybko zadzwoniłem do Yuu.
-Yuu, co u ciebie? - spytałem.
-Tak jestem już w windzie, a ty zgubiłeś tego zjeba co cię gonił? - policzki mi poczerwieniały.
-Zaraz, co... - zaczął chłopak.
-Można tak powiedzieć! - wykrzyknąłem szybko. Drzwi się rozsunęły.
-A Yumi? - spytałem.
-Chora...
-Okej, skaczemy we dwóch - mruknąłem odpalając program. Weszliśmy we dwójkę do windy zostawiając chłopaka w niezręcznym szoku. Weszliśmy do skanerów.
-Yuu... czy ja jestem introwertykiem? - spytałem cicho.
-Hmm... Nie wydaje mi się, przynajmniej w mniejszej grupie. A co się stało, że pytasz? - zaniepokoił się.
-Nie... nic, nic... - drzwi od skanera zamknęły się. Transfer... Skan... Wirtualizacja. Spokojnie spadłem na kolanko, tym razem Yuu poszło lepiej, bo pięknie spadł na dupę.
-No, to teraz jestem super naukowcem z superkomputerem i superludźmi w komputerze. Bla, bla, bla... - gadał bez sensu Jean - No, to teraz sobie usiądę i będę patrzył jak superludzie robią super rozpierdol w superkomputerze!
-Jean, a ty wiesz, że my to słyszymy? - powiedziałem.
-Ow...
-Dawaj, biegniem panie Rion.
-Te, Asshu, nie podskakuj mi tu - uśmiechnąłem się. - Jean, jeżeli nie spaliłeś się ze wstydu, to powiem ci jak możesz nam pomóc.
-Jak?
-Wciśnij F6 na klawiaturze, powinna ci się wyświetlić mapa. Potem F2 i wpisz tam w okienko "char:roles" potem "char:stats_multi" i "char:check" i powinny ci się otworzyć takie dziwne okienka. Potem wpisz w te okienko "enemy:check" i tyle.
-No, wszystko jest - powiedział Jean. - A tak btw, coś czerwone na tej mapie do was idzie.
-To "coś czerwone" jest serio czerwone! - krzyknął Yuu wskazując na kraba.
-Znowu one... leć, będę cię osłaniał - Yuu kiwnął głową i zaszarżował. Stałem z dala od pola walki używając bariery i leczenia. W ten sposób udało nam się wybić wszystkich... a przynajmniej tak się wydawało do czasu aż zobaczyłem jak ciało Asshu'a znika w pikselach...
-Wybacz, Levi... - powiedział Yuu, będąc już przed komputerem. Zapewne przejął stery - Uważaj, masz tylko 25 na 100 punktów życia, ale nie lecz się, bo nie będziesz mógł już używać zaklęć. Lepiej się ukryj...
-Spokojnie, poszukam wieży - powiedziałem zapominając o tym, że coś przed chwilą go zabiło. Wielka, metalowa kula zaczęła się do mnie toczyć. Na małym panelu przy mojej ręce pokazało się "Rion V.S. enemy:megatank"
-Levi, oszalałeś?!?! - ryknął na cały głos Yuu.
<Yuu, Żan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz