niedziela, 16 sierpnia 2015

Od Yuu Cd. Masao

Razem z Yumi szliśmy zapełnionym korytarzem. Wszyscy wciąż gadali o akcji w łazience. Z tego co udało mi się dowiedzieć to jakiś nauczyciel w końcu postanowił sprawdzić kto tak drze ryja w tej łazience i okazało się, że to była Riss. Chętnie zobaczyłbym minę tego kogoś kto ją widział w takim stanie, ale jak znałem życie to jeszcze dzisiaj wszyscy zobaczą Riss bez tej tony tapety na ryju. Tego również nie mogłem przegapić. Bardzo chciałem zobaczyć tą zmokłą kwokę. Niestety... nie udało mi się to, bo jedyne czym mogłem się wtedy nacieszyć to plotki związane z podejrzeniami o sprawcę tej zbrodni. Na szczęście Riss miała wielu wrogów, więc nie my jedni mielibyśmy interes w zrobieniu jej drobnego kawału. Stwierdziłem, że i tak już wiele widziałem i słyszałem, a na dodatek nie tylko dzięki sobie. Gdyby nie Michi i Masao nie wyszłoby to tak jakbym chciał, a tak to mogłem nacieszyć się samym faktem tego, że Riss może czegoś się nauczyła. Ja i moja siostra mieliśmy się spotkać z dwójką znajomych w szklarni koła botanicznego. Poszliśmy tam starając się nie rzucać w oczy. Usiedliśmy sobie na ławeczce zaraz za ozdobnymi żywopłotami czekając na Michi i Masao. Po niecałych dziesięciu minutach wypatrzyliśmy dwójkę... Yumi wypatrzyła, bo ja bujałem w obłokach – jak zwykle. Cały czas czułem te dreszcze, które przeszły po moim kręgosłupie kiedy byłem tak blisko tego chłopaka.
-Ej! Yuu! Obudź się. - potrząsnęła mnie za ramię siostra. Dopiero wtedy wróciłem do rzeczywistości. Rozejrzałem się i zobaczyłem, że przed nami stoją Masao i Michi klikając w ekrany telefonów. Spojrzałem na moją siostrę z niemym pytaniem na co ona odpowiedziała:
-Wymienimy się numerami z Michi i Masao, okey? Chyba nie masz nic przeciwko?
-Nie, skąd. - zaprzeczyłem od razu – To świetny pomysł! - uśmiechnąłem się. Wymieniliśmy się swoimi numerami i mogliśmy być w kontakcie cały czas po czym postanowiliśmy wrócić do szkoły po nasze plecaki. Yumi razem z Michi ruszyły radośnie przodem. Niesamowite było jak szybko przekonała się do tej dziewczyny. Gdybym jej nie znał powiedziałbym, że ona i Michi to najlepsze przyjaciółki od czasów przedszkola. Ja i Masao szliśmy za nimi... w ciszy. Czułem jego wzrok na sobie. Ciekawość co o mnie myśli wywiercała mi dziurę w brzuchu. W końcu nie wytrzymałem:
-Czemu mi się tak przyglądasz? - spojrzałem na chłopaka, który najwyraźniej był zdziwiony tym, że to zauważyłem, a raczej poczułem. Odpowiedzi się nie doczekałem, bo zaraz do naszych uszu dotarły głośne śmiechy. Wybiegłem przed wszystkich przyglądając się zbiegowisku. Obiektem zainteresowania okazała się nasza dobra znajoma tapeciara. Chyba nie za wiele osób widziało ją bez make-up'u. Kiedy tylko ją zobaczyłem z twarzą pokrytą piegami i włosami sklejonymi słodkim napojem. Nie wytrzymałem i po prostu wybuchnąłem głośnym śmiechem. Zaraz rozbolał mnie brzuch i nie wiele by brakło, abym spotkał się twarzą w twarz z glebą, ale chwyciły mnie w pasie ciepłe, duże dłonie. Och... gdybym mógł to zostałbym w nich tak na zawsze, ale... śmiech wygrał.

( Masao? Michi? )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz