Westchnąłem i spojrzałem w jego oczy. Miałem wrażenie jakbym w nich tonął, nie wiem czemu... podoba mi się to. Rzuciłem się na niego i przytuliłem się do niego. Był ode mnie o wiele wyższy, przy głowie miałem jego klatkę piersiową. Czułem jego niespokojnie szybkie bicie serca, słyszałem płytki oddech. Po chwili rozluźnił mięśnie i odwzajemnił uścisk. Czułem się w tym momencie naprawdę bezpiecznie... jak nigdy...
-Przepraszam... i dziękuję... - mruknąłem cicho roniąc jedną łzę wsiąkającą szybko w materiał polarowej bluzy chłopaka.
-Za co? - szepnął cicho głosem niższym niż zwykle. Gdy go usłyszałem zrobiło mi się nagle tak bardzo dobrze... ciepło...
-Uratowałeś mnie przed dresem, pomogłeś w wirtualnym świecie i teraz jakoś tak mi przykro... - uroniłem wielki potok łez z trudem powstrzymując szloch - Potraktowałem cię jak śmiecia, zwyzywałem i uciekałem... Wiesz jak źle się z tym teraz czuję?!
Nic nie odpowiedział. Zaniosłem się okropnym, przeciągniętym szlochem... zapewne cały lasek i okolice mnie słyszały.
-Chodźmy stąd... - mruknął mi nad uchem.
-Nie chcę iść na lekcje - powiedziałem. Pociągnąłem go za rękę w stronę fabryki.
* * * * *
Stanęliśmy w windzie. Wpisałem kod i zjechaliśmy w dół. Spojrzałem na niego... nadal ściskałem jego dłoń.
-Znamy się jeden dzień... wiem, że to niewłaściwe ale... - dokończyłem zdanie pocałunkiem. Spojrzał na mnie zszokowany, a po chwili odwzajemnił pocałunek.
<Jean? Wybacz, że tak krótko ;-;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz