poniedziałek, 27 lipca 2015

Od Levi'ego cd. Yuu.

Poczułem nagłe zahamowanie i trzask starych drzwi windy. Pod ręką trzymałem notatnik z nowymi kodami procedur do superkomputera, dzięki czemu wszystko byłoby prostsze, a i każdy mógłby indywidualnie korzystać z kompa. Gdy wyszedłem z windy spoczęły na mnie spojrzenia dwóch osób. Przestraszyli sie chyba...
-Co wy tu robicie? - spytałem siadając na fotelu przed klawiaturą. Włączyłem wiersz poleceń i zacząłem wpisywać. Zamarli wytrzeszczając na mnie oczy. - Ej, noo... Nie mam 60 lat, nie jestem pedofilem... pewnie jestem od was młodszy...
Z tej "konwersacji" wyrwał mnie napis na monitorze [ACCESS GRANTED]. Zerwałem się z fotela i wsiadłem do windy.
-Chodźcie, pokażę wam coś - mruknąłem wpisując kod. Podbiegli szybko i zaczęlismy jechać w dół. Po otwarciu drzwi z ust chłopca wyrwało się mimowolne "Wow!". Byliśmy w sali skanerów. Wielkich maszyn, dzięki którym materializujemy swoje ciała w świecie wirtualnym. Wszedłem do jednego z nich.
-Ej, co ty robisz? - krzyknęła dziewczyna na chłopcem, który szybko wszedł do skanera na lewo ode mnie.
-A ty na co czekasz? - spytałem dziewczyny. Miała wściekły wzrok i powolnymi krokami weszła do skanera. Drzwi się zasunęły, ogarnęło mnie uczucie wielkiej wichury i ciepła. Otworzyłem oczy. Materializacja zwykle przebiega kilka metrów nad ziemią. Przyzwyczaiłem się do tego, i wylądowałem spokojnie na kolanku, ale tamci nie mieli szczęścia. Chłopak upadł na brzuch, a dziewczyna na jego plecy.
-Może tak będzie łatwiej? - spytałem się - Nazywam się Levi, a wy?
-CZŁOWIEKU! CO TO JEST!? - spytał się chłopak zafascynowany grą. Rozejrzałem się... znajdowaliśmy się na mapie arktycznej. Była pokryta lodem, dookoła woda.
-Gra, jesteśmy zwirtualizowani.
-A to? - spytała się dziewczyna wskazując na machiny zmierzające na nas.
-Stwory! - wyjąłem książkę zza szaty, która się uniosła (książka). Jeden z nich uniósł działko i zaczął strzelać do dziewczyny. Skoczyłem na nią i przywołałem barierę.
-Ja jestem Yumi... - powiedziała..
-Ja Yuu!!! - krzyknął chłopak zdejmując kosę z pleców. Osłoniłem go barierą, a on ruszył na stwory.

<Rodzeństwo? ;-;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz