czwartek, 27 sierpnia 2015

WIELKI POWRÓT...

... mistrza. Czyli mnie, jakby ktoś nie skumał. Od jutra (28.08) wznawiam działalność bloga. Normalnie zrobiłbym to już, ale jestem tak zapi****lony, że ledwo moge chodzić. Wybaczcie, kocham was...
Administrator i Właściciel bloga,
ReikoKyun

niedziela, 16 sierpnia 2015

Od Yuu Cd. Masao

Razem z Yumi szliśmy zapełnionym korytarzem. Wszyscy wciąż gadali o akcji w łazience. Z tego co udało mi się dowiedzieć to jakiś nauczyciel w końcu postanowił sprawdzić kto tak drze ryja w tej łazience i okazało się, że to była Riss. Chętnie zobaczyłbym minę tego kogoś kto ją widział w takim stanie, ale jak znałem życie to jeszcze dzisiaj wszyscy zobaczą Riss bez tej tony tapety na ryju. Tego również nie mogłem przegapić. Bardzo chciałem zobaczyć tą zmokłą kwokę. Niestety... nie udało mi się to, bo jedyne czym mogłem się wtedy nacieszyć to plotki związane z podejrzeniami o sprawcę tej zbrodni. Na szczęście Riss miała wielu wrogów, więc nie my jedni mielibyśmy interes w zrobieniu jej drobnego kawału. Stwierdziłem, że i tak już wiele widziałem i słyszałem, a na dodatek nie tylko dzięki sobie. Gdyby nie Michi i Masao nie wyszłoby to tak jakbym chciał, a tak to mogłem nacieszyć się samym faktem tego, że Riss może czegoś się nauczyła. Ja i moja siostra mieliśmy się spotkać z dwójką znajomych w szklarni koła botanicznego. Poszliśmy tam starając się nie rzucać w oczy. Usiedliśmy sobie na ławeczce zaraz za ozdobnymi żywopłotami czekając na Michi i Masao. Po niecałych dziesięciu minutach wypatrzyliśmy dwójkę... Yumi wypatrzyła, bo ja bujałem w obłokach – jak zwykle. Cały czas czułem te dreszcze, które przeszły po moim kręgosłupie kiedy byłem tak blisko tego chłopaka.
-Ej! Yuu! Obudź się. - potrząsnęła mnie za ramię siostra. Dopiero wtedy wróciłem do rzeczywistości. Rozejrzałem się i zobaczyłem, że przed nami stoją Masao i Michi klikając w ekrany telefonów. Spojrzałem na moją siostrę z niemym pytaniem na co ona odpowiedziała:
-Wymienimy się numerami z Michi i Masao, okey? Chyba nie masz nic przeciwko?
-Nie, skąd. - zaprzeczyłem od razu – To świetny pomysł! - uśmiechnąłem się. Wymieniliśmy się swoimi numerami i mogliśmy być w kontakcie cały czas po czym postanowiliśmy wrócić do szkoły po nasze plecaki. Yumi razem z Michi ruszyły radośnie przodem. Niesamowite było jak szybko przekonała się do tej dziewczyny. Gdybym jej nie znał powiedziałbym, że ona i Michi to najlepsze przyjaciółki od czasów przedszkola. Ja i Masao szliśmy za nimi... w ciszy. Czułem jego wzrok na sobie. Ciekawość co o mnie myśli wywiercała mi dziurę w brzuchu. W końcu nie wytrzymałem:
-Czemu mi się tak przyglądasz? - spojrzałem na chłopaka, który najwyraźniej był zdziwiony tym, że to zauważyłem, a raczej poczułem. Odpowiedzi się nie doczekałem, bo zaraz do naszych uszu dotarły głośne śmiechy. Wybiegłem przed wszystkich przyglądając się zbiegowisku. Obiektem zainteresowania okazała się nasza dobra znajoma tapeciara. Chyba nie za wiele osób widziało ją bez make-up'u. Kiedy tylko ją zobaczyłem z twarzą pokrytą piegami i włosami sklejonymi słodkim napojem. Nie wytrzymałem i po prostu wybuchnąłem głośnym śmiechem. Zaraz rozbolał mnie brzuch i nie wiele by brakło, abym spotkał się twarzą w twarz z glebą, ale chwyciły mnie w pasie ciepłe, duże dłonie. Och... gdybym mógł to zostałbym w nich tak na zawsze, ale... śmiech wygrał.

( Masao? Michi? )

sobota, 15 sierpnia 2015

Nowy gracz!


Osoba realna:
Imię: Talie 
Nazwisko: Silvershot
Wiek: 16 lat 
Orientacja seksualna: Heteroseksualna
Pseudonim(y): Nie lubi jak ktoś zwraca się do niej skrótowo lub inaczej niż Talie.
Osobowość: Talie jest osobą bardzo upartą, która ma wyznaczone oczekiwania. Przy okazji to żywa dziewczyna i przyjacielska. Nie boi się powiedzieć co myśli. Jest otwarta na wszelkie propozycje. Potrafi się dobrze się wkurzyć gdy powiesz inaczej niż Talie. Niecierpliwa i potrafiąca uderzyć sarkazmem. O niektóre sprawy potrafi się wykłócać godzinami. Czasem trzeba mieć do niej cierpliwość. Ogromną cierpliwość. Nadal nie wiadomo ja Levi wytrzymał z nią tyle lat. Myśli pozytywnie i idzie na przód mimo wszystko. W końcu ma nogi. Od czasu do czasu potrafi spoważnieć. Nie okazuje zbytnio negatywnych uczuć takich jak smutek, żal, ale za to złość pokazuje doskonale. 
Aparycja: Talie to niska dziewczyna o drobnej posturze. Ma długie włosy kolory bordowego, które często związane są w luźny kucyk. Grzywka zwykle zasłania jej czoło. Brwi mają łagodny kształt. Usta też nie są duże, można powiedzieć, że w sam raz. Podobnie jak brat ma śliczny uśmiech, ale w porównaniu do niego potrafi go roznieść każdemu. Trudno nie zauważyć szkarłatnych dużych oczu.  Ma okrągłą buzię i jasną cerę. Nosi bluzy, czasami są za duże, bo to ubrania Leviego ( Tak Levi, siostra zajebała ci bluzy xD ), które lekko przerobiła, czyli główne zmieniła ich kolor. Do tego spodnie, zazwyczaj krótkie. 





Postać z gry:


Imię:
 Ziya Rashid
Profesja: Mag 
Aparycja: Zia to dziewczyna o arabskich rysach twarzy. Krótkie czarne włosy są ucięte na wysokości brody. Ma drobny nos, a oczy wyglądają jakby chowały w sobie bursztynowy proszek. Usta są koloru wiśniowego, a oczy ma podkreślone są kohlem. Ma na sobie luźną lnianą tunikę, obwiązaną w pasie prowizorycznym pasem, czyli zwykłym sznurkiem. Ze sobą nosi torbę i drewnianą laskę. 
Statystyki:
 -Wytrzymałość: 8
 -Atak fiz: 4
 -Atak psy: 9
 -Obrona: 4
 -Odporność na magię: 8
 -Prędkość: 12

Umiejętność pasywna: 

Domowe ognisko - czas odnowienia umiejętności dla pobliskich sojuszników zostaje skrócony o 10 sekund.
Żar- gdy wrodzy są spowolnieni, zatruci lub ogłuszeni, skuteczność ataków Ziyi wzrasta o 20 %.

Umiejętności aktywne:
Oko Horusa- szatynka zaczyna pobłyskiwać tęczowym światłem, przyciągając tym samym wzrok wrogów. Kusi ich w ten sposób, przyciąga i oślepia palącym ogniem z oka, które pojawia się nad nią. W ten sposób łatwo ogłusza przeciwnika.
Ognisty pomocnik- tworzy ścianę ognia, z której wynurza się płomienny lew, nie da się go zranić bez wody. Topi bronie i ochrania sojuszników. Znika po 15 sekundach.
Tarcza- następuje samozapłon, który chroni ją przed atakami fizycznymi. Trwa 30 sekund i chroni ją w 80 %.
Wybuchowy charakter- oczy dziewczyny płoną, a w jej rękach pojawia się kilka ognistych kul, które ciska w przeciwnika. Wybuchają przy dotknięciu przeciwnika, fala uderzeniowa rani również pobliskich wrogów.
Umiejętność hiperaktywna: 
Cień sokoła- wokół niej pojawia się ognisty awatar w kształcie sokoła  o gigantycznych rozmiarach . W takiej postaci wykonuje on ruchy zgodne z ruchami dziewczyny. Pali i niszczy wszystko co stanie mu na drodze. 
Email i/lub login na howrse: Turlajdropsa

piątek, 14 sierpnia 2015

Od Masao Cd. Yuu

Rozdzieliliśmy się na chwilę, by na pewno nikt nas nie widział razem i o nic nie podejrzewał. Razem z Michi szliśmy jak gdyby nigdy nic. Na twarzy mojej przyjaciółki od ucha do ucha rozciągał się wielki uśmiech. Była z siebie bardzo dumna, wiedziałem że pragnęła tej zemsty od pierwszego spotkania z Riss, ale była zbyt nieśmiała by jej dokonać. Michi zaczęła opowiadać mi jak bardzo się cieszy i o wszystkich upokorzeniach jakie ją ze strony tej wiedźmy spotkały dotychczas. Starałem się jej słuchać... no właśnie "starałem", bo choć bardzo mnie interesowało co ma mi do powiedzenia, to moje myśli galopowały w całkiem innym kierunku. Moją głowę zaprzątał obiekt, który jeszcze jakieś 10 minut temu siedział mi na barana. "Ogarnij się Mass" powtarzałem sobie w myślach, lecz ten chłopak nie dawał mi spokoju, chciałem go poznać. Musiałem mieć jego numer, choć to było głupie, bo nawet go dobrze nie znałem, ale ciepło jego ciała, jak siedział mi na barana, było niesamowiii...
- Mass wszystko gra? - z zamyślenia wyrwał mnie zaniepokojony głos Michi.
"Ogarnij się!" skarciłem w myślach sam siebie.
- Tak.
- Masz głowę w chmurach przyjacielu. - dziewczyna nieznacznie przechyliła głowę i spoglądała na mnie tym swoim ciekawskim wzrokiem.
- Wiesz, skoro nasi nowi znajomi okazali się tacy mili, może wymienimy się z nimi numerami? - powiedziałem po czym pochwaliłem się w duchu za ten genialny pomysł.
- Jasne! - wykrzyczała z zadowoleniem dziewczyna.
Uwielbiałem ją za tą jej charyzmę.
...
Po paru minutach znaleźliśmy bliźniaki, a Michi zaproponowała wymianę numerami.
<Yuu? Yumi? :3 >

czwartek, 13 sierpnia 2015

Od Yuu cd. Masao

  Zdziwiło mnie pytanie chłopaka. Skąd w ogóle przyszło mu do głowy, że coś knujemy? To była prawda, ale chyba nie okazywałem po sobie faktu, że miałem ochotę zabić Riss... chyba. Chłopak nie wydawał się być typem człowieka, który kabluje, ale jednak postanowiłem zmienić temat.
-O ja cię... zupełnie zapomniałem. Nie znam nawet twojego imienia... nie miałeś okazji mi się przedstawić. - uśmiechnąłem się.
-Masao Natsuo. Miło mi cię poznać. - podał mi rękę.
-Yuu Nishinoya. Cała przyjemność po mojej stronie. - pewnie uścisnąłem dłoń chłopaka.
-No to powiesz mi w końcu co knujecie? - spytał już nieco zniecierpliwiony. Ja tylko westchnąłem i odwróciłem głowę w stronę okna:
-Ech... nie chcemy was w to mieszać. To nasza zemsta... nie warto abyście się w to mieszali. - powiedziałem z poważną miną – Może to dziwne, ale... nie zostawiam takich rzeczy od tak. Na szacunek trzeba zapracować... niestety. Nie mogę pozwolić, aby ktoś pokroju tej dziewuchy pozwalał sobie na coś więcej niż krzywe spojrzenie, choć i za to powinienem ją skarcić. - mruknąłem na co chłopak zdziwił się nieco.
-To wcale nie dziwne. Też nie czułbym się najlepiej gdyby ktoś wypominał mi coś co sprawia, że popadam z kompleks. Poza tym... uważam, że Riss należałaby się jakaś nauczka. - uśmiechnął się delikatnie – A co zaplanowaliście?
-Heh... w sumie to na co wpadłem to najłatwiejsza opcja tym bardziej, że nie za bardzo znamy szkołę. Chcemy ją oblać colą. - zaśmiałem się pod nosem – Na początku przerwy kiedy przyjdzie do łazienki poprawić makijaż. Tylko, że... jest jeden problem.
-Jaki? - spytał z ciekawością.
-Będę musiał sobie odpuścić ten piękny widok. - posmutniałem wiedząc, że to Yumi będzie musiała wskoczyć mi na ramiona, by dostać do tego cholernego okna – Jesteśmy za niscy, żeby dostać go pojedynczo. - powiedziałem z rezygnacją.
-Pomogę wam. - powiedział przyciszonym i spokojnym głosem.
-Ale... jak? Nie możesz sam tego zrobić... jak cię przyłapią to co? Będziesz mieć problemy... - urwałem kiedy chłopak położył mi palec na ustach.
-Możesz wskoczyć mi na ramiona... wtedy z łatwością dostaniesz do okna i piękny widok cię nie ominie. - powiedział odsuwając palec od mojej twarzy. Zamyśliłem się przez chwilę. Nie chciałem nikogo wpakowywać w kłopoty i najchętniej zemściłbym się sam. Po chwili wróciły dziewczyny:
-O czym ciekawym gadaliście? - spytała Yumi chowając dwie butelki coli do swojej torby.
-Aaa... o niczym ciekawym. - wywinąłem się – Mówiłem Masao o TYM. - powiedziałem cicho.
-O! Ja też powiedziałam Michi. - uśmiechnęła się do dziewczyny – Domyśliłam się, że powiesz o tym Masao. Ciebie łatwo pociągnąć za jezyk. - powiedziała żartobliwie. Naburmuszyłem się jak napchany chomik co wzbudziło śmiech w naszej małej grupce. Opowiedzieliśmy dwójce naszych nowych przyjaciół co planujemy... oczywiście wszystko mówiłem bardzo przyciszonym głosem. W końcu plan był taki, że ja będę na ramionach Masao, a Yumi na ramionach Michi. Bycie niskim czasami było tak strasznie kłopotliwe, ale bardzo mnie cieszyło, że będziemy mieli jakieś wsparcie. Planowaliśmy zrobić to na następnej przerwie. Na lekcji zrobiłem dziury w zakrętkach, by później je zamienić z tymi oryginalnymi. Po luźnej lekcji niepostrzeżenie zwialiśmy za szkołę razem z Masao i Michi. Cicho podmieniłem zakrętki. Pierwsza była Yumi, a potem ja. Muszę przyznać, że dziwnie się czułem będąc na takiej wysokości, ale strasznie się cieszyłem, że choć raz mogę poczuć się wysokim. Zatrzymaliśmy się przy pierwszej krawędzi tak, aby nie było nas widać w lustrze. Po chwili usłyszałem znajomy piskliwy głosik, ale zdziwił mnie fakt, że owy piskliwy głosik był sam. Delikatnie wyjrzałem zza krawędzi okna. Moim oczom ukazała się Riss poprawiająca swój makijaż. Widocznie nie zabrała koleżanek po to, aby nie użyczać im drogich kosmetyków. Uśmiechnąłem się szyderczo i wskazałem kciukiem, że już można zaczynać. Razem z Yumi cicho wstrząsnęliśmy butelki i energicznie wychyliliśmy ręce w stronę będącej za oknem dziewczyny. Ta zaczęła wrzeszczeć w niebo głosy jakby co najmniej ktoś ją ze skóry obdzierał:
-Aaaaa! Pomocy! Ratunku! Przestańcie! Nie! - krzyczała płaczliwym głosem. Ledwo mogłem powstrzymywać swój śmiech. Po chwili dałem znak naszym " wierzchowcom ", że należy się zwijać. Szybko zniknęliśmy za ścianą. Riss chyba z tego wszystkie się rozpłakała... jak mi przykro. Pozostałość postanowiliśmy zostawić na wszelki wypadek, wymieniając zakrętki. Przedziurkowane zaraz znalazły się w najbliższym koszu, który mieliśmy po drodze. Nadszedł czas, aby pożegnać się z naszymi " konikami ". Niechętnie chciałem zejść z ramion Masao. Był taki wysoki i silny, a ja znów nie taki ciężki, ale i tak zrobili już dla nas dużo. Duże, ciepłe dłonie chłopaka pomogły mi się bezgłośnie ześlizgnąć z jego pleców. Wszystkich przyciągnęła obecna sytuacja dziejąca się w łazienkach dziewcząt, dlatego na zewnątrz nie było za wiele osób. Cicho przemknęliśmy na jedną z ławek udawając niewiniątka. Poprawiliśmy swoje ubrania i schowaliśmy wszelkie dowody naszej " zbrodni " pożerając kupione przez Yumi chipsy. No i jak tu nas o co kolwiek posądzić? Jesteśmy zbyt niewinni.
( Masao? Michi? Co dalej? )

środa, 12 sierpnia 2015

E-khem, e -khem (INFORMEJSZYN)

Admin ma problemy z internetem, ale nie ja. Nie moja wina, że Reiko nie myśli i nie mógł wpaść na ten genialny plan...  Opowiadania i formularze możecie wysyłać do mnie, czyli Turlajdropsa ( howrse)  lub kasiaas1267@gmail.com 
Mam nadzieję, że przez ten czas blog będzie normalnie funkcjonował bez zawieszeń oraz, że dołączą do nas nowe osoby. 
~Nieadmin 
Turlajdropsa

Ogłoszenie!

UWAGA!

Z przyczyn następujących:
-brak stabilnego łącza internetowego
-brak odpowiedniego oprogramowania i sprzętu
-brak warunków do korzystania z internetu
ZAWIESZAM działalność bloga od dnia 12.08.2015 do 25.08.2015
W tym czasie można wysyłać opowiadania, formularze itp. na maila oraz na howrse, nie będą jednak one akceptowane i potwierdzane przez datą końcową zawieszenia.

Administrator i właściciel bloga, Reiko Horigome